Google Data Studio, czyli jak darmowe narzędzia BI wpływają na marketing?

Raportowanie i praca na danych to dla wielu marketerów najcięższy element ich pracy. Google zdaje się świetnie o tym wiedzieć – i wykorzystuje to do swoich celów.

Czym jest Data Studio? Google reklamuje Data Studio jako narzędzie, które umożliwia płynne i intuicyjne nawigowanie między danymi, które na dodatek świetnie prezentują się wizualnie. Ma być alternatywą dla tych wszystkich, którzy często czuli się pogubieni w świecie szarych wykresów i mnogości liczb prezentowanych w kolejnych zakładkach Analyticsa. To najmłodszy brat popularnego GA, który w prostszy sposób prezentuje najbardziej istotne dla każdego marketera informacje.

Od potrzeby do rozwiązania problemu

Analiza danych to niezbędny element każdego przedsięwzięcia online. Nikt z tą tezą nie polemizuje. Wręcz przeciwnie. Na jej potwierdzenie odnajdziemy setki artykułów specjalistycznych, a w naszej firmowej skrzynce co najmniej kilka zaproszeń na szkolenia i konferencje o analityce. Trudno jednak nie mieć wrażenia, że teoria w tym względzie ma się świetnie, jednak odrobinę gorzej z praktyką. Winne są temu głównie dostępne narzędzia business intelligence. Przeważnie są one bardzo drogie lub trudne dla przeciętnego użytkownika, a jest nim najczęściej marketer bez gruntownego przygotowania analitycznego.

Stąd niebywała popularność arkuszy Excela jako uniwersalnego narzędzia wszystkich osób z szeroko pojętej branży marketingowej. Trudno jednak powiedzieć, by było to narzędzie optymalne pod względem funkcjonalnym i praktycznym.

Rozwój technologii pomiarowej i oprogramowania typu SaaS zdecydowanie wprowadziły ożywienie w branży, jednak nie udało im się zagrozić mocnej pozycji Excela, który jest częścią podstawowego oprogramowania w każdej firmie. Bez wątpienia takie narzędzia jak Tableau wyjątkowo usprawniają pracę, jednak są dodatkowo płatne (i to słono). Co więcej, aby w pełni wykorzystać ich potencjał, należy posiadać wiedzę. I to niemałą. Dlatego wciąż praca z danymi pozostaje bardziej domeną analityków biznesowych i managerów strategicznych, niż osób na stanowiskach marketingowych. Nie każda firma też decyduje się na zakup kosztownego BI, jeśli nie ma pewności co do możliwości jego wykorzystania.

Udostępnienie przez Google Data Studio jest zatem wyjątkowo przemyślanym strategicznym posunięciem, którego skuteczność przetestowano już lata temu przy Google Analytics. Z pewnością bezpłatne udostępnianie GA (i teraz GS) jest dla Google niebagatelnym wydatkiem, jednak ilość danych pozyskana w ten sposób jest nie do przecenienia. Czy jednak tylko o dane chodzi?

Wszyscy jesteśmy w Google

Nie trzeba być wyznawcą teorii spiskowych, by uważać, że Google wie o internautach bardzo wiele. W Polsce 97% użytkowników sięga po produkty Google. Oczywiście prym wiedzie wyszukiwarka giganta oraz YouTube. Z Analyticsa korzysta na bieżąco ponad 300 tysięcy osób w samym kraju nad Wisłą. Szacuje się, że na całym świecie nawet 50 milionów stron może korzystać z usług GA. Bez wątpienia Google musi czerpać z tego wymierną korzyść mimo braku abonamentu. A jest nią przywiązanie.

Udostępniając tak imponująco praktyczne narzędzia jak GA czy GS, Google trafia w sedno potrzeb marketerów, w zamian otrzymując możliwość zatrzymania ich w swoim świecie. Bez wątpienia, korzystanie z DoubleClicka, Optimize, Attribution oraz oczywiście, Analyticsa, znacznie usprawnia pracę nad kampaniami. Powszechność stosowania tych narzędzi i stosunkowo łatwe do opanowania podstawy sprawiają, że bariera przejścia na inne narzędzia czy systemy reklamowe jest bardzo duża. Google stworzył nieporównywalne do żadnego innego rozwiązania marketingowe, z którym trudno konkurować. Dodatkowo dba o pełne zaplecze do zarządzania nimi. Jako bonus oferuje też darmową i unikalną wiedzę dla każdego. Dlatego tak trudno oprzeć się wejściu do uniwersum Google. Co więcej, byłoby to po prostu nierozsądne z punktu widzenia biznesowego.

W stajni Google’a bez wątpienia jednak brakowało intuicyjnego narzędzia z możliwością estetycznego przedstawienia danych dowolnym osobom w czasie rzeczywistym, bez żmudnego nadawania dostępów i przeprowadzania szkoleń. Data Studio z pewnością wypełnia tę lukę, na razie jednak jest bardzo ubogie w funkcje. Na ten moment nie jest to wada. Z punktu widzenia marketingowego to dobre posunięcie, ponieważ prostota zmniejsza początkowy opór użytkowników poszukujących intuicyjnych rozwiązań BI. Czas pokaże, czy Data Studio będzie się rozwijać wraz z oczekiwaniami tych, dla których zostało stworzone, czy pozostanie efektownym dodatkiem do Analyticsa.


Główne cechy DS, dla których warto go poznać:

  • łączenie danych z różnorodnych źródeł – od teraz dane z Analytics, Adwords, YouTube, SearchConsole i DoubleClick możesz mieć w jednym miejscu. Co więcej, jeśli pewnie czujesz się w świecie analityki, możesz sam tworzyć konektory z innymi usługami. Jeśli Twoje doświadczenie nie jest tak duże, możesz wesprzeć się pracą społeczności. A ta stworzyła już konektory z m.in. Facebookiem, Twitterem czy Vimeo.
  • dynamiczne dane w czasie rzeczywistym – Data Studio umożliwia wgląd w najnowsze dane i porównywanie ich z zakresem datowym, który dowolnie wybieramy. Nie musimy tworzyć widoków dla każdego raportu z osobna – filtry pozwalają na wygodne nawigowanie pomiędzy poszczególnymi sekcjami danych. Koniec z nudnymi i statycznymi tabelkami w Excelu!
  • udostępnianie danych – DS wykorzystuje sposób udostępniania znany z Google Docs. Możemy nadawać dostęp do raportu innym z opcją pełnej edycji lub jedynie wglądu w informacje.
  • estetyczne i interaktywne raporty – szczególnie istotne dla nas informacje wymagają odpowiedniej oprawy. Dzięki bogatym szablonom GS w prosty i czytelny sposób możemy zaprezentować wszystkie wyświetlane dane.

Share Button